EUROPA BEZ GRANIC 9-18.09.2005

 

Fotorelacja z wycieczki BDBowców.
Z powodu jej długości, terminu i kosztów jedynie czteroosobowej.
3000 km na oleju opałowym przez Niemcy, Belgię, Luksemburg i Francję...

 


Część pierwsza wyprawy - niemiecka.


Na zaproszenie wybitnego znawcy fortyfikacji, znanego wszystkim autora książek- Jörga Fuhrmeistra Przez pierwsze dni był naszym przewodnikiem i pokazał wszystko co najciekawsze na WESTWALLU, również to czego na co dzień przeciętny turysta widzieć nie może a nawet widzieć nie powinien...


Świt w niemieckiej kopule... Byliśmy pierwszymi słowianami, którzy nocowali na pryczach w jego prywatnym obiekcie...


Im september 2005, wir haben in Saarland gewessen. Wir haben in Blieskastel in bunker von Jörg Fuhrmeister geschlaft. Vielen dank Jörg.

Część druga – francuska.
Literatury i stron w Internecie poświęconych Linii Maginota jest bez liku, i tam odsyłamy wszystkich zainteresowanych szczegółami technicznymi, mapkami, filmikami itp.


Pełne wyposażenie, wszystko oryginalne, na chodzie i udostępnione turystom. Szok & Przerażenie...


Ale jest i przestrzeń do swobodnego bunkrowania :) Trafiliśmy na kilka opuszczonych ale dostępnych (dzięki francuskiej PKWK) grup warownych. W środku ODJAZD, dosłownie...
Oprócz broni, amunicji i elektryczności wszystko na swoim miejscu ! Można było nawet jeździć wagonikami, z podziemnych górek...
Nazw owych grup warownych z wiadomych względów nie podajemy, nie chcemy by podzieliły straszny los schronu w Pernden...


Często trafialiśmy na porzucone w różnych miejscach elementy wyposażenia. Nawet na złom nie chciało się tego nikomu tego wywieźć... Dobrobyt, na taką Unię właśnie głosowaliśmy!


Nie tylko żelazobetonem człowiek żyje... Zwiedzaliśmy z otwartymi ustami również starsze fortyfikacje. Twierdza Metz, monumentalne dzieła Vaubana, zamki, umocnienia polowe.


Ekstremalne noclegi, to nasza specjalność.
Pas podchodzenia pewnego "dobrze" strzeżonego wielkiego lotniska, parkingi, amerykańskie rakiety, cmentarze...


Na koniec wyprawy wizyta w muzeum w SINSHEIM. Czego tam nie mają...


***************

Teren i miejscowe realia dosyć dobrze rozpoznaliśmy, chętnie podzielimy się doświadczeniami z osobami, które chciałyby przebyć podobna trasę w poszukiwaniu fortyfikacji.
Wielu ciekawych materiałów nie dało się umieścić w tym miejscu. Jest ich zbyt dużo lub nasi gospodarze po prostu, nie wyrazili zgody na publikację w sieci. Można będzie się z nimi zapoznać na którejś z przyszłorocznych oficjalnych imprez.
A w przyszłym roku, jak Bóg da, zwiedzimy Wał Atlantycki, w nieco większej grupie:)

BDB!